Wydarzenia
Chopin - Piano Concertos - Kilka słów o programie albumu
Dwa koncerty fortepianowe Chopina należą do najbardziej znanych i lubianych utworów tego rodzaju. Chopin skomponował je bardzo wcześnie, w wieku 19 i 20 lat, w latach 1829–1830.
Były to lata dla niego szczęśliwe. Przebywał wtedy w Warszawie, w otoczeniu rodziny i przyjaciół, właśnie ukończył studia w Konserwatorium, miał czas nie tylko na komponowanie i grę na fortepianie, ale i na dyskusje i zabawy z rówieśnikami, tworzącymi wówczas intelektualną elitę warszawskiej młodzieży. W licznych wyprawach za miasto odwiedzał mazowieckie wsie, wsłuchiwał się w ludową muzykę, pisał i rysował. Jego muzyczny talent dojrzewał zadziwiająco szybko, wcześnie osiągnął też charakterystyczne cechy swego oryginalnego stylu, który będzie rozwijał i pogłębiał do końca życia. Komponował dużo: prócz obu Koncertów powstały wówczas Wariacje B-dur op. 2, Rondo a la Krakowiak F-dur op. 14, Fantazja A-dur na tematy polskie, I Sonata c-moll, kilka mazurków i nokturnów, jak również kompozycje kameralne m.in. Trio g-moll i Polonez C-dur na fortepian i wiolonczelę. Był perfekcjonistą; utwory, których nie akceptował do końca, niszczył lub prosił o ich zniszczenie, szczęśliwie się stało, że przyjaciele nie zawsze te prośby spełniali.
Koncerty f-moll i e-moll powstały w takiej właśnie kolejności, choć noszą numery 2 i 1. Obydwa zachowały klasyczną strukturę formalną, przepełnione są jednak duchem romantyzmu. Zadziwia w nich bogactwo emocjonalnego wyrazu, przy równoczesnej dyscyplinie formalnej i artystycznej dojrzałości.
Rozmawiamy o koncertach z Rafałem Blechaczem, który wkrótce je wykona w czasie jednego wieczoru w Concertgebouw w Amsterdamie. Orkiestrę poprowadzi znakomity, szeroko znany na świecie, polski dyrygent – Jerzy Semkow. Obaj artyści doskonale się rozumieją, zdążyli już szczegółowo omówić koncepcje interpretacyjne.
Co dla pianisty jest w tych koncertach najważniejsze? Przede wszystkim – odpowiada Rafał – wyczucie ich emocjonalnego charakteru, emocjonalnych niuansów. W częściach pierwszych obu koncertów dochodzi do głosu młodzieńcza energia, niekiedy z momentami dramatyzmu, w finałach – radość. Niezwykle ważne są części drugie, liryczne. To – jak mówi Rafał – „serca utworów”. Chopin przelewa tu swe najgłębsze uczucia, znajduje wyraz dla swej pierwszej miłości – do Konstancji Gładkowskiej. Komentując larghetto Koncertu e-moll pisał, „że tysiąc lubych wspomnień staje mu przed oczyma”. Chopin zdaje się tu mówić szeptem, z delikatną, stłumioną ekspresją, jakby ujawniał swe najgłębsze tajemnice. Pianista może tu mieć najwięcej swobody, musi jednak najwnikliwiej odczytać intencje Chopina, „wczuć się” w jego uczucia. Sprawą podstawową jest znalezienie właściwego tempa, umiejętne wykorzystanie rubata. Ale przede wszystkim muzyka musi tu swobodnie płynąć niejako „sama” i doprowadzić do tego tajemniczego zachwytu chwilą, który wieńczy autentyczne przeżycie estetyczne. Nie można tego do końca zaplanować. Trzeba pozwolić sobie na pewną swobodę interpretacyjną, zależną od natchnienia, które pojawia się w danej chwili i w danym miejscu. Dlatego tak ważne jest otoczenie: atmosfera sali, jeszcze bardziej zaś porozumienie z dyrygentem. Grając koncerty Chopina, Rafał stara się by towarzyszyli mu dyrygenci, wyczuwający najlepiej ich szczególną aurę. A składa się na nią także to, co wyrażają ostatnie części koncertów: radość zawarta w ludowych tańcach, które je inspirowały: mazur w Koncercie f-moll, gdzie kontrabasy w charakterystycznych kwintach imitują instrumenty ludowe, czy krakowiak w Koncercie e-moll. W tych częściach również ważne jest odpowiednie tempo: nie za szybkie, by nie zgubić szczegółów, nie za wolne, by nie zatracić charakteru tańca.
Koncerty Chopina powstawały w czasie, gdy fascynował go także styl „brillant”. Odzywa się on w Koncertach, pozwalając pianiście na wirtuozowski popis. A jednak – jak zauważa Rafał – Chopin nigdy nie podporządkowuje muzycznej myśli wirtuozerii, nigdy nie przedkłada stylu brillant nad wyraz tego, co najistotniejsze: duchowej głębi. Oryginalność Chopinowskiej twórczości rychło rozpoznali najwięksi muzycy epoki. Z entuzjazmem wyrażał się o Chopinie Robert Schumann, jego utworami zachwycał się także Ferenc Liszt.
Jaka w Koncertach Chopina jest rola orkiestry? Na ogół sądzi się, że partia orkiestrowa stanowi tylko akompaniament dla fortepianu. Naprawdę jest jednak inaczej. Wprawdzie rola orkiestry nie jest całkowicie równorzędna z fortepianem, jednak wielokrotnie wzmacnia jego partię, a w wielu przypadkach podejmuje z nim dialog, czy to w całości, czy poprzez poszczególne instrumenty (waltornia, fagot). Długie orkiestrowe wstępy zapowiadają, ewokują nastrój Koncertu. Dlatego tak ważną rzeczą jest to, by fortepianowi towarzyszyła dobra orkiestra, prowadzona przez dobrego, czującego intencje pianisty dyrygenta. Dla pianisty oznacza to nie tylko swoiste „wsparcie”, ale i przyjemność dialogowania, jak na przykład z waltornią i fagotem w I części Koncert e-moll.
Warunki te spełnia niewątpliwie orkiestra Concertgebouw. Jej szlachetne, „aksamitne” brzmienie nadaje się szczególnie do koncertów Chopina. To znakomite brzmienie jest udziałem wybitnych muzyków grających na wspaniałych instrumentach. Duży wpływ ma z pewnością sala koncertowa. Sala Concertgebouw zasługuje na najwyższą pochwałę nie tylko ze względu na swą akustykę, ale i na jej urok wizualny.
Blechacz lubi koncertować w takich właśnie salach: inspirujących swym pięknem, ułatwiających wejście w odpowiedni nastrój, wpływających na samopoczucie artysty. Łatwiej przychodzi tu stan szczególnego podekscytowania, natchnienia, poddania się jedynej w swym charakterze magii. Gra w sali, kontakt z publicznością, zwłaszcza ze znającą się na muzyce i czującą ją, daje większą satysfakcję niż studyjne nagrywanie utworu. Chociaż i ono – mówi Rafał – ma swe zalety: pozwala na bardzo osobisty, intymny związek z wykonywanym utworem. Wtedy wchodzi się w dialog z nim, i tylko z nim, bez zwracania uwagi na cokolwiek innego.
Koncerty na prezentowanej obecnie płycie rejestrowane są w ulubionej przez Rafała sali, z wymarzoną orkiestrą i z dyrygentem, z którym doskonale się rozumie. Pomysł ich nagrania zrodził się bezpośrednio po Konkursie Chopinowskim, na którym, jak wiadomo, Rafał Blechacz odniósł niebywały sukces, zdobywając nagrodę główną i nagrody specjalne we wszystkich kategoriach. Grał wówczas m.in. Koncert e-moll, który już znacznie wcześniej miał w swym repertuarze. Rafał jest pianistą wszechstronnym. W jego znakomitym wykonaniu dysponujemy już nagraniem Preludiów Chopina, a także płytą z utworami Haydna, Mozarta i Beethovena. Mimo młodego wieku koncertował w wielu krajach Europy i świata, od Stanów Zjednoczonych po Japonię. Wspomnieć warto jeden zwłaszcza koncert, dobrze świadczący o osobowości Rafała: wykonanie dwóch koncertów Chopina, z Orkiestrą Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Antoniego Wita w rodzinnym mieście pianisty – niewielkim Nakle nad Notecią. Wobec braku sali koncertowej, koncert odbył się w kościele. Był to wspaniały dar wdzięczności pianisty dla swego miasta, a zarazem niezwykłe przeżycie dla jego mieszkańców.
Rafał Blechacz jest jednym z najmłodszych, a zarazem najznakomitszych pianistów na świecie. Obdarzony niezwykłym talentem muzycznym, odznacza się wspaniałą inteligencją, pozwalającą mu głęboko rozumieć wykonywane utwory, a zarazem cudowną wrażliwością, dzięki której może bezbłędnie wczuć się w ich wymiar estetyczny, czy szerzej – duchowy. Chciałoby się powiedzieć, że ta jego wrażliwość jest jakby spokrewniona z wrażliwością samego Chopina, dlatego Blechacz jest wręcz predestynowany do wykonywania utworów tego kompozytora. Ale Chopin otwiera przecież drogi i do innych twórców, działających zarówno przed nim, jak i po nim; toteż nie dziw, że Blechacz gra klasyków i romantyków, Debussy’ego i Szymanowskiego. Jego talent i inne jego cnoty, aretai, (by użyć tu starożytnego określenia), zakorzenione są w jego głębokiej duchowości, posiadającej wymiar nie tylko artystyczny, ale i wręcz metafizyczny i religijny. Wszechstronne jego zainteresowania obejmują także filozofię, a talent muzyczny pozwala mu zerkać także w stronę muzyki organowej. Ci, co znają go bliżej, podkreślają jego osobisty urok, przede wszystkim zaś skromność, której w najmniejszym nawet stopniu nie naraziła na szwank wielka sława, jaka mu przypadła w udziale.
› powrót
