Recenzje 2008
Płomienny szturm serca
Rafal Blechacz - Chyba od czasów Artura Rubinsteina Polska nie wydała tak wielkiego talentu pianistycznego, jak ten młody człowiek.
Młody mistrz pianistyki: Rafal Blechacz
W czwartkowy wieczór w dortmundzkim Konzerthaus 23-latek zagrał jeden z bardziej godnych uwagi koncertów z serii „Mistrzowscy pianiści”.
Mozart w wykonaniu Blechacza jest oryginalny, jego spojrzenie na Debussy`ego bardzo indywidualne, a interpretacje jego ulubionego kompozytora - Chopina - są spektakularne.
Błyskotliwa technika
Polak zinterpretował Sonatę h-moll Chopina sięgając do jej głębi. Swobodnie pewna, błyskotliwa technika Blechacza nie polegała ani przez moment na samym tylko burzliwym uderzeniu, jak to chętnie czynią w finale japońskie gwiazdy fortepianu równe mu wiekiem, lecz była raczej płomiennym szturmem serca.
Tak naprawde Blechacz jest raczej elegijnym interpretatorem, łagodnym wirtuozem, który potrafi prosto i do końca pozwolić pięknie wybrzmieć skomplikowanym strukturom, takim jak te w mazurku cis-moll Chopina. – To interpretator, który jest głęboko zatopiony w muzyce, nie sprawiając zarazem wrażenia melancholii, wyśpiewujący kantyleny i któremu brawura w sposób oczywisty wypływa spod palców. Tak jak i wszystko w jego grze zdaje się płynąć.
Miedzioryty i malarstwo akwarelowe
Młody Polak jest uważnym pianistą zakochanym w szczegółach. W szybkich frazach Sonaty KV 311 Mozarta delikatnie wydobywał tony, a przy fortepianie był niczym żywe srebro - jednak bardzo precyzyjny. "Estampes"(„Sztychy”) Debussy`ego Blechacz ozdobił używając prawego pedału. Bardziej niż "Miedzioryty“ ("Estampes") przypominało to malarstwo akwarelowe, w którym nastrój „ogrodów w deszczu” udzielił się również japońskim „pagodom" oraz andaluzyjskim rytmom "Soiree". Mając Chopina w sercu Blechacz zagrał burzliwiej „Wariacje” swojego rodaka Szymanowskiego, młodzieńczy utwór, w którym pobrzmiewa atmosfera przełomu. Przyjęto to gromkimi brawami.
DORTMUND, Julia Gaß dn. 31 października 2008 godz. 18:36
Festiwal muzyczny Salzburger Festspiele, Mozarteum, 15 sierpnia 2008
Nad wiek dojrzały i mądry
Ostatnie dwa wieczory festiwalu Salzburger Festspiele upłynęły pod znakiem koncertu solistów dwóch laureatów Konkursu Chopinowskiego.Zwycięstwo w Konkursie Chopinowskim otworzyło obydwu pianistom natychmiast drogę do światowej kariery. Włoch Maurizio Pollini wygrał w Warszawie w 1960r. w wieku 18 lat, natomiast 20-letni Polak Rafał Blechacz w październiku 2005 r. Obydwaj nagrywają od tej pory wyłącznie dla niemieckiej firmy fonograficznej Deutsche Grammophon.
Podczas gdy Pollini musiał długo czekać na pierwsze zaproszenie na Salzburger Festspiele, gdzie występował od 1973 r. prawie każdego lata, Rafał Blechacz mógł świętować swój salzburski debiut już tego roku. Grał oczywiście Fryderyka Chopina, lecz oprócz tego również utwory Franciszka Liszta. Obydwaj kompozytorzy znaleźli się także w repertuarze Maurizio Polliniego. Na tym kończy się podobieństwo obydwu artystów, abstrahując od samodzielnej techniki i zdolności wyczucia dźwięku.
[…tu następuje fragment poświęcony Polliniemu]
23-letni Rafał Blechacz posiada niezwykłe wyczucie melancholii Chopina. Jego gra robi wrażenie rozważnej, niemal nad wiek dojrzałej, ale też swobodnej. Grając w Mozarteum również Bacha, Liszta i Debussy`ego zachwycał świeżą autentycznością bardzo osobistego wykonania pozbawionego dystansu.
Ernst Naredi-Rainer
New York Philharmonic at Avery Fizher Hall
(…) wykonanie Blechacza było wspaniałym połaczeniem wewnętrznej siły i poezji. Uzdolniony technicznie ( jak przystoi na zwycięzce konkursu ), „płynął” w finale przez szybkie przebiegi, tryle i oktawy z największą naturalną łatwością. Co najistotniejsze, znalazł swój własny sposób podejścia do tego dzieła, swój styl, który z pewnością rozwinie z wiekiem, choć już w tej chwili jest to styl bardzo interesujący. Jest to bez wątpienia młody pianista, którego nazwisko warto zapamiętać. Blechacz mógł liczyć na wsparcie Alsop, której wizja akompaniamentu odpowiadała interpretacji solisty.Robert D.Thomas 07 październik 2008 rok
Płomienny szturm serca
DORTMUND Rafal Blechacz - Chyba od czasów Artura Rubinsteina Polska nie wydała tak wielkiego talentu pianistycznego, jak ten młody człowiek.W czwartkowy wieczór w dortmundzkim Konzerthaus 23-latek zagrał jeden z bardziej godnych uwagi koncertów z serii „Mistrzowscy pianiści”. Mozart w wykonaniu Blechacza jest oryginalny, jego spojrzenie na Debussy`ego bardzo indywidualne, a interpretacje jego ulubionego kompozytora - Chopina - są spektakularne.
Błyskotliwa technika
Polak zinterpretował Sonatę h-moll Chopina sięgając do jej głębi. Swobodnie pewna, błyskotliwa technika Blechacza nie polegała ani przez moment na samym tylko burzliwym uderzeniu, jak to chętnie czynią w finale japońskie gwiazdy fortepianu równe mu wiekiem, lecz była raczej płomiennym szturmem serca.
Tak naprawde Blechacz jest raczej elegijnym interpretatorem, łagodnym wirtuozem, który potrafi prosto i do końca pozwolić pięknie wybrzmieć skomplikowanym strukturom, takim jak te w mazurku cis-moll Chopina. – To interpretator, który jest głęboko zatopiony w muzyce, nie sprawiając zarazem wrażenia melancholii, wyśpiewujący kantyleny i któremu brawura w sposób oczywisty wypływa spod palców. Tak jak i wszystko w jego grze zdaje się płynąć.
Miedzioryty i malarstwo akwarelowe
Młody Polak jest uważnym pianistą zakochanym w szczegółach. W szybkich frazach Sonaty KV 311 Mozarta delikatnie wydobywał tony, a przy fortepianie był niczym żywe srebro - jednak bardzo precyzyjny.
"Estampes"(„Sztychy”) Debussy`ego Blechacz ozdobił używając prawego pedału. Bardziej niż "Miedzioryty“ ("Estampes") przypominało to malarstwo akwarelowe, w którym nastrój „ogrodów w deszczu” udzielił się również japońskim „pagodom" oraz andaluzyjskim rytmom "Soiree". Mając Chopina w sercu Blechacz zagrał burzliwiej „Wariacje” swojego rodaka Szymanowskiego, młodzieńczy utwór, w którym pobrzmiewa atmosfera przełomu. Przyjęto to gromkimi brawami.
Julia Gaß dn. 31 października 2008 godz. 18:36
(...) Program obejmował także debiut z orkiestrą New York Philharmonic młodego utalentowanego pianisty Rafała Blechacza, który zagrał w Avery Fisher Hall 2 Koncert Fryderyka Chopina pod batutą Marin Alsop - Dyrektora Muzycznego Baltimore Symphony,.
(...) Drobny, 23-letni Rafał Blechacz, zwyciężca warszawskiego Międzynarodowego Konkursu Chopinowskiego z 2005 roku, zagrał Koncert Chopina a sposób wdzięczny, przemyślany i poetycki, wyróżniając się płynnymi pasażami i delikatnymi biegnikami, szczególnie w elegancko ozdobionych rozmarzonych frazach wolnej części koncertu. Jego gra, może nieco zbyt delikatna, była jadnak zdecydowana, wnosząca niesamowitą artykulację i kryształową przejrzystość do wirtuozowskich uniesień pierwszej części, tudzież do zawrotnych konfiguracji Finału z jego mazurkowymi akcentami.
Anthony Tommasini, New York Times 8.10.2008
Rafał Blechacz: wschodząca gwiazda pianistyki i godny interpretator dzieł Liszta
(...) Recital rozpoczął się od "Koncertu Włoskiego" Bacha. Kompozycja ta uważana jest niekiedy za ograną i banalną, jednakże nie w młodych zdolnych dłoniach - a takie właśnie posiada Rafał blechacz.
(...) Po Bachu nastąpiły trzy utwory Liszta: "Waldesrauschen", "La leggierezza" oraz "Gnomenreigen". W tych kompozycjach Rafał Blechacz wspiął sie na wyżyny swojego kunsztu, prezentując to, co powinien: doskonałą technikę oraz romantyczną wyobraźnię. Innymi słowy, Rafał Blechacz jest godnym interpretatorem Liszta. W trakcie tych utworów, kiedy pianista oczarowywał publiczność pokazem technicznych umiejętności, mężczyzna zajmujący miejsce przede mną spojrzał na swoją żonę z wyrazem zaskoczenia na twarzy i wypisanym w oczach pytaniem "i co ty na to?". Jego zdumienie i zachwyt były w pełni uzasadnione. Z przyjemnością donoszę, iż pasaże w wykonaniu Blechacza były płynne i ogólnie rzecz ujmując bez zastrzeżeń. A czy "La leggierezza", jak sama nazwa wskazuje, była wystarczająco lekka? Owszem była. (...) Ale młody pianista udowodnił swoją klasę w Sonacie b-moll, cudownej kompozycji F.Chopina. Sonata ta świetnie idzie w parze z jego bardzo męskim, zuchwałym i zawadiackim stylem gry. Z wykonania emanowała świeżość i elegancja. Rafał Blechacz wykazał sie doskonałym wyczuciem niuansów architektury tego dzieła.(...) Publiczność oszałała na punkcie tego rozczochranego młodzieńca, owacjom i tupaniu nie było końca. Na pożegnanie Blechacz zagrał dla nich słynny urzekajacy Chopinowski Walc cis-moll, w sposób niezwykle stylowy i pełen ukrytych znaczeń.
Jay Nordlinger , Salzburg, 19.08.2008
Pianista Rafał Blechacz zaprezentował przejmujący, wszechstronny i pełen delikatności recital podczas Międzynarodowego Festiwalu Pianistycznego Gilmore International Keyboard Festival
Pośród publiczności zgromadzonej na każdym Międzynarodowym Festiwalu Pianistycznym Gilmore zasiada wielu znawców sztuki pianistycznej, którzy doceniają wyróżniające się solowe recitale niezwykle utalentowanych artystów. Do takich występów można zaliczyć niedzielny popis urodzonego i wychowanego w Polsce 22-letniego pianisty Rafała Blechacza. Artysta w znakomitym stylu zaprezentował program złożony z utworów o skrajnie odmiennej stylistyce, czym oczarował liczną publiczność zgromadzoną w auli Dalton Center Recital Hall na Western Michigan University.Każda zagrana przez polskiego pianistę nuta wyrażała głębokie zrozumienie muzyki, podkreślone doskonałą techniką gry. Artysta rozpoczął swój występ od zagranej w szybkim tempie, inspirującej Sonaty Mozarta D dur KV. 311, zagranej dosadnie a nawet figlarnie. Szybkie partie utworu, tryle i ornamenty wykonane zostały z niezwykłą czystością. Powtórzenia brzmiały świeżo, nie były nużące. Nuty tańczyły lekko i wdzięcznie pod palcami pianisty.
W kompozycji Debussy’ego zatytułowanej „Estampes” Blechacz całkowicie zmienił środki wyrazu. W miniaturze „Pagodes” stłumione, miękkie dźwięki wraz z orientalnymi skalami i harmoniami doskonale oddały wschodni charakter twórczości Debussy’ego. Giętkie dłonie polskiego pianisty formowały brzmienie lekkie, całkowicie odmienne od usłyszanego w klasycznym utworze Mozarta.
W miniaturze „Soiree dans Granade" („Wieczór w Granadzie”) Blechacz gorliwie odtworzył rytmy hiszpańskie, tym samym doskonale oddając intencje kompozytora. Tupot energicznych staccat narastał w trzeciej impresji – „Jardins sous la pluie" (Ogrody w deszczu).
W kolejnym, niezwykłym utworze – Wariacjach Karola Szymanowskiego B moll Op. 3 (1901-1903) – artysta zaprezentował się od innej jeszcze strony. Decyzja Blechacza o włączeniu tego utworu do swojego programu była dla osób nie zaznajomionych z twórczością Szymanowskiego prawdziwym błogosławieństwem, gdyż w utrzymanym w stylistyce romantycznej dorobku tego kompozytora można odnaleźć elementy charakterystyczne dla utworów Rachmaninova (Wariacje 3 i 11 w szczególności), rosyjskich romantyków (Wariacja 8) i oczywiście Chopina (ostatnia, wspaniała, przejmująca Wariacja nr 12).
Jak wiadomo, publiczność spodziewa się, że pianista polskiego pochodzenia ma naturalne wyczucie muzyki Chopina. Mistrzowskie wykonanie polskiego pianisty wszystkich 24 Preludiów Chopina, Op. 28 (1836 – 1839) nie rozczarowało słuchaczy. Artysta nadał każdemu z 24 utworów indywidualną „osobowość”. Preludium nr 4 zagrane w tonacji E moll było ucieleśnieniem smutku i bezgranicznego zagłębienia się w zadumie.
Każdy spośród zgromadzonych na koncercie słuchaczy odnalazł wśród zaprezentowanych przez Rafała Blechacza utworów swój ulubiony. Mnie najbardziej zachwyciły czarujące Preludium nr 9 w tonacji E dur, podczas którego pianista zaprezentował wspaniałe, zagrane lewą ręką tryle, zachwycające Preludium nr 15 w tonacji D dur oraz niezwykle dramatyczne, poruszające, ostatnie preludium w tonacji D moll, charakteryzujące się gorączkową leworęczną grą oraz chromatycznymi partiami prawej ręki.
Po występie publiczność nagrodziła artystę falą szczerych oklasków, tym samym zachęcając go do zaprezentowania niezwykłej interpretacji popisowego utworu Moszkowskiego. Rafał Blechacz podbił serca wymagających słuchaczy zgromadzonych na Festiwalu Gilmore.
C.J. Gianakaris, Kalamazoo Gazette, 28.04.2008
Pianistyczny brillance
Jego styl określa się częściowo jako „nową powagę” i rzeczywiście Blechacz nie stawia na egzaltowane gesty i efekciarstwo. Jego uderzenie jest miękkie i niezwykle błyskotliwe. Tę błyskotliwośc dźwięku zachowuje Blechacz również w wolnych pasażach utworu; jednocześnie tworzy bogactwo międzydźwięków i różnorodnością odcieni. Punktem kulmiknacyjnym jest druga częśc utworu, w którym Blechacz sprawia, że fortepian śpiewa.
Der Bund, 1.03.2008
Pianista o czystym sercu
Ten 22 letni pianista, zwycięzca Konkursu Chopinowskiego w Warszawie w 2005 pokazał się jako wspaniały muzyk prześcigający swych zbyt mocno reklamowanych w prasie kolegów jak Lang Lang czy Hélène Grimaud. Rafał Blechacz nie ma nic z estradowej bestii. Gra bez manier, naturalnie. Przedstawiany jak "nowy" interpretator Chopina mógłby doskonale uchodzic za autentycznego pianistę mozartowskiego. Sonata D-dur KV 311 była tego doskonałym przykładem. Frazowanie, modelowanie zakończeń fraz, kontrasty miedzy partiami orkiestralnymi i wokalnymi brzmiały doskonale i uwydatnione były w wieloplanowej perspektywie. Mozart giętki, śpiewny, czysty bez zbędnych „śliczności”. „Estampes” Debussy'ego delikatnie zmysłowe z idealną przejrzystością. Wariacje op.3 Szymanowskiego o bogatej fakturze harmonicznej pozwoliły zachwycic się fantazyjnym polotem i techniką opanowaną w najwyższym stopniu. Rafał Blechacz w Preludiach Chopina uwydatnia ich tysiące odcieni, co słychyc także na płycie, tyle ze na koncercie jest to bardziej ewidentne. Czyste serce, które przemawia w kolorach subtelnych i z wielką klasą.
Julian Sykes, Le Temps, 6.03.2008
W swoim solowym programie Rafał Blechacz podbił publicznośc błyskotliwą wirtuozerią połączoną z niezwykłą muzykalnością. Z młodzieńczą żywiołowością doprowadza tempa do granic możliwości, a w częściach wolnych jego gra oddycha czystością wyrazu i wzrusza.
Neue Zuericher Zeitung, 10.03.2008
